Książki dla entuzjastów

czw, 6 grudnia 2018 godz. 17:20:55 skomentuj inne

Aleksander Żyzny

Auto Klub Dziennikarzy Polskich, stowarzyszenie sfederowane w PZM, od połowy lat 70-tych m.in. organizowało sympozja i rajdy dla przedstawicieli mediów. W XXI w. doszły do tego ogólnopolskie testy ekonomii. Od kilku lat AKDP zyskał jeszcze jedną specjalność. Autoklub.pl rozmawia z red. Aleksandrem Żyznym, prezesem stowarzyszenia.

AKDP zaczęło wydawać książki, związane tematycznie ze sportem samochodowym. Skąd pomysł na tę nową tożsamość stowarzyszenia?

Życie podpowiedziało nam, by szukać szansy w działalności wydawniczej. Wydajemy książki o historii sportu samochodowego, o ludziach i organizacjach z tym związanych. Nikt się w tym nie specjalizuje, bo to trudna dziedzina, dość słabo udokumentowana. W dodatku nie można liczyć na sukcesy finansowe. To raczej praca dla pasjonatów. Ale mimo wszelkich przeszkód staramy się uchronić od zapomnienia najważniejsze fakty z dziejów wyczynowego automobilizmu.

Kto wspiera AKDP w tym dziele?

Możemy liczyć tylko na czytelników, którzy kupują nasze książki. Nie mamy żadnego wsparcia instytucjonalnego, liczymy na własne siły. Ten segment rynku wydawniczego to absolutna nisza, takie książki nie interesują masowych czytelników, kupują je wyłącznie hobbyści. Nawet nie możemy liczyć na współpracę z księgarniami (z wyjątkiem stołecznej Księgarni Historycznej), bo dla nich książki o niszowej tematyce nie są atrakcyjnym towarem. Nawiązaliśmy kontakt z trzema sklepami internetowymi, które mają ofertę dla miłośników motoryzacji, ale sprzedaż jest śladowa. Na ogół my sami rozsyłamy zamówione u nas książki do klientów. Sprzedaż wysyłkowa to jest kanał dystrybucyjny nie przez wszystkich czytelników akceptowany, ale nie mamy wyjścia.

Dlaczego więc nie podjąć współpracy z Polskim Związkiem Motorowym, którego misją jest m.in. pielęgnowanie historii i popularyzowanie dorobku polskich sportów motorowych?

Próbowaliśmy bez powodzenia. Przed dwoma laty we współpracy z Automobilklubem Rzeszowskim przygotowaliśmy monografię na 70-lecie tej organizacji. Zdarzyło się dwa czy trzy razy, że jednostki PZM kupiły od nas 30 czy 50 książek. Ale nie korzystamy z żadnego wsparcia ze strony centralnych władz PZM, a nawet nie zauważamy jakiegoś życzliwego zainteresowania tym, co robimy – choć my właściwie wyręczamy władze PZM w działaniach, na których tej federacji powinno zależeć, bo przecież to są jej statutowe powinności. Każdorazowo, gdy wydajemy nowy tytuł, rozsyłamy ofertę do automobilklubów i zarządów okręgowych PZM, ale odzew jest znikomy. Czasem zadajemy sobie dość smutne dla nas pytanie, czy nie działamy wbrew organizacji, dla której własna historia czy dorobek chyba nie ma żadnego znaczenia, bo liczy się tylko to, co dziś…

To może takie książki nie mają racji bytu?

Zawsze można uznać, że książki to przeszłość, że to nikogo już nie interesuje. Skądinąd ciągle słyszymy narzekania na stan czytelnictwa w Polsce. Ale my wciąż wierzymy, że żadne media internetowe czy elektroniczne nie wyręczą tradycyjnych, drukowanych książek. Zwłaszcza takich, jak nasze – starannie wydanych, na dobrym papierze, w twardych, lakierowanych okładkach.

W ostatnich tygodniach ukazały się dwie nowości – piąty i szósty już tom z serii „Biblioteka AKDP”.

Najpierw „Alfabet krakowskich automobilistów”, zawierający blisko 250 biogramów zawodników i działaczy, związanych ze środowiskiem sportu samochodowego w Krakowie. Ta książka w dużej mierze była związana z obchodami 110-lecia Automobilklubu Krakowskiego. I szósty tomik, nowość z grudnia – „Ostatni przejazd. Opowieści o mistrzu Kuligu”. To jest druga edycja dawno już wyczerpanej książki, wydanej w 2005 roku, więc krótko po tragicznej śmierci legendy polskich rajdów. Jest znacznie zmieniona i rozszerzona w porównaniu z wydaniem sprzed parunastu lat, zawiera m.in. liczne nigdy jeszcze niepublikowane fotografie. Warto było wznowić „Ostatni przejazd” chociażby z uwagi na przypadające za dwa miesiące smutne 15-lecie odejścia Janusza, a także na 50. rocznicę jego urodzin (19 października 2019).

Przed tymi dwiema pozycjami była niestety dwuletnia przerwa…

W 2016 roku jako czwartą pozycję naszej serii wydaliśmy „Uśmiechnięte Rajdy. Anegdoty z oesów” – zbiór pogodnych opowiastek, związanych z motoryzacją i sportem samochodowym. To lektura prawdziwie relaksowa. Później nastąpiła pauza, bo wprawdzie mieliśmy zaawansowane prace nad kolejnymi książkami, ale na realizację tych projektów brakowało środków. Nadal w kolejce czeka parę niemal gotowych książek.

O czym mają być?

Nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów, ale mogę powiedzieć, że niemal gotowe są m.in. monografie polskich wyścigów górskich, a także sportu samochodowego na Górnym Śląsku. Mamy zebrany materiał do książki o udziale polskich załóg w Rajdzie Safari. Najlepsze perspektywy są chyba przed „Polskimi wyścigami samochodowymi 1945-1979” Grzegorza Chyły. Czy to wszystko się powiedzie – pokaże przyszłość. Dziś mogę tylko wyrazić nadzieję, że te książki sprawiają radość prawdziwym entuzjastom sportu samochodowego, a to przynosi nam sporą satysfakcję.

 

Zobacz też: